Dlaczego boimy się spełniać marzenia?

No to Kochani, w nowy rok wchodzę z ciężkim tematem, ale za to jak trafionym. W końcu spełnianie marzeń często warunkujemy nadejściem nowego roku – piszemy noworoczne postanowienia i trzymamy się ich niezwykle krótko, bo przecież motywacja sztuczna i krótkotrwała. Ale jednak dziś nie chcę poruszać tematu postanowień noworocznych, a tego, dlaczego czasem boimy się zebrać w sobie i zrobić ten pierwszy krok, by w zacząć spełniać to, co sobie wymarzyliśmy?

Przeczytałam w swoim życiu wiele książek, w których radzono, by podążać za marzeniami. W każdej z nich pisano także, że nie ma jednej do tego drogi i nie ma jednej porady dla każdego, kto pragnie je spełnić. Generalnie we wszystkich jest to samo. Jeżeli nie weźmiesz się do roboty, to nic nie będziesz mieć. Nie będzie żadnych efektów. No bo… w końcu taka jest prawda.

To strach przed nieznanym

Mam parę marzeń, których zwyczajnie boję się spełnić. A wiecie co mnie powstrzymuje? Niepewność siebie, strach przed nieznanym, generalnie niewiedza jak to może się wszystko potoczyć. Czy to nie znajome? Zazwyczaj tak właśnie jest, że boimy się coś zrobić, bo nie wiemy jak – to po pierwsze, a po drugie – boimy się sytuacji jakie mogą po drodze zaistnieć. Niewiedza jest straszną, ale i nieodłączną częścią naszego życia. Trzeba nauczyć się z nią żyć. Gdybyśmy wszystko wiedzieli, po co mielibyśmy cokolwiek robić? Po co się starać, po co wysilać. Wszystko byłoby jasne i oczywiste.

Jednak my czasem nawet boimy się, jak zareagują najbliżsi na nasze najskrytsze, chowane gdzieś w głębi, marzenie. Na coś o czym Ty myślisz dniami i nocami, a im może się to wydać śmieszne lub nawet głupie. Ja wiem, że nie powinniśmy się tym przejmować, ale wiem też, że z najbliższymi jest zawsze najtrudniej. To właśnie oni mają największą moc gaszenia pragnień mimo, że czasem nawet nieświadomie. Mogą przecież nie zdawać sobie sprawy z tego, że mają możliwość nawet jednym słowem sprawić, że ta mała iskierka w środku nas zacznie gasnąć. Szkoda tylko, że później tak ciężko ją na nowo rozpalić.

Jeżeli nie wiesz jak zareagować na marzenie Twojego dziecka, męża/żony, chłopaka/dziewczyny, brata/siostry – proszę, nie mów nic. Nie zabijaj marzenia tylko dlatego, że nie wiesz jak ktoś je może spełnić, albo Tobie się ono nie podoba. On już może mieć wiele planów i pomysłów, ale jeśli odbierzesz mu wiarę w siebie… Niczego nie dokona. A mógłby. Nawet pomimo strachu. Bo marzenie jest czymś co uskrzydla i sprawia, że człowiekowi się chce.

Czy jest coś takiego o czym bez przerwy myślisz i zastanawiasz się jak zrobić ten pierwszy krok? I dlaczego zrobienie go jest tak trudne?

Jest? Na pewno, jeśli nie zaryzykujemy, nie będziemy mieć nic. I bez ciężkiej pracy też się nie uda. Nie sądzicie, że warto raz rzucić się na głęboką wodę, żeby chociaż zobaczyć jak to będzie? A nuż przyniesie nam to wiele korzyści.

Jeśli nie spróbujesz, to się nie dowiesz.

O czym marzysz?

Możesz zapisać to na kartce, narysować, nagrać się na dyktafon. Których z nich nie starasz się spełniać? Czy są wśród nich pragnienia o których często myślisz, ale nie robisz nic, by wcielić je w życie? Dlaczego? Co Cię powstrzymuje?

Często są to słowa innych ludzi, zdarza się, że sami w siebie nie wierzymy, że nie jesteśmy zbyt pewni siebie i swoich umiejętności. Zastanawiamy się, czy damy radę. A co jeśli się nie uda? Co jeśli się ośmieszę? Jak wytrzymam porażkę? Czy zdołam się po niej podnieść i próbować dalej?

Na te pytania nie poznasz odpowiedzi. Nie poznasz, dopóki nie spróbujesz. Dopóki nie zrobisz właśnie tego pierwszego kroku. I wiesz co? Może się okazać, że niepotrzebnie zwlekałeś tyle czasu. Może się okazać, że spełnienie jednego marzenia sprawi, że staniesz się silniejszą osobą, bardziej pewną swoich decyzji i działań. Kto wie, może nawet zainspirujesz kogoś do tego samego. Do spełniania swoich marzeń. A to jest chyba najpiękniejsze.

Nie wiem, czy brzmi to banalnie, czy też nie. Od jakiegoś czasu zmagam się sama ze sobą i niezwykle mnie to dręczy. Dokładnie z tych powodów, o których tutaj piszę. Ale naprawdę nie mam już ochoty zastanawiać się, co by było gdyby. Gdybym w końcu przestała się tylko zastanawiać, a zaczęła działać. Bo przecież inaczej się tego nie dowiem, prawda?

Kiedyś, po paru miesiącach prowadzenia bloga, usłyszałam od kolegi pytanie: “Nadal go prowadzisz? Myślałem, że już ci się dawno znudziło”. Zdziwił się, że stałam przy swoim postanowieniu. Ja nie byłam zdziwiona. Tylko dumna. Wiedziałam, że robię coś, co lubię. Mimo, że oczywiście bałam się na początku klikać przycisk “opublikuj”. No bo co ludzie powiedzą?? Co jeśli napiszę coś głupiego i nikt nie będzie chciał mnie czytać? A było to ponad rok temu (kiedy prowadziłam mojego poprzedniego bloga). Pewnie nie raz zrobiłam lub napisałam coś, co się komuś nie spodobało. Ale jednocześnie znajdą się osoby, które mnie rozumiały, wiedziały o czym mówię, a wręcz gratulowały. Czyli niektórym się podobało.

I wytrwałam. Jakoś się udało. Z mniejszymi lub większymi problemami, ale robię coś co lubię i nikt nie powie mi, że się do tego nie nadaję, bo to nie jest ważne. Najważniejsze jest to, że sprawia mi to przyjemność. Więc dlaczego nadal się boję spełniać kolejne marzenia?

Na razie nie mogę Wam powiedzieć o czym mówię, bo wiem, że w końcu uda mi się przemóc i zrobić to, czego tak się obawiam. Tak naprawdę wszystko jest gotowe, jedyne czego mi potrzeba to chwili, w której przestanę ciągle myśleć i w końcu ruszę do przodu. Uda mi się, a wtedy zamiast mówić ludziom “a nie mówiłam?!”, będę po prostu z siebie dumna. O szczęściu już nie wspominając.

Marzenia nas napędzają, więc musimy nauczyć się żyć z tym strachem i spełniać je mimo wszelkich przeciwności. A wiecie dlaczego? No cóż, dowiecie się, kiedy postawicie ten pierwszy, wielki krok. Ja od siebie mogę Wam życzyć odwagi i trochę oślego uporu, a na pewno się uda! Bo wiecie o co w tym życiu chodzi? Żeby robić to, co nas uszczęśliwia!

Powodzenia!

Buziaki!

facebooktwitterpinterest

About the author

Katarzyna Tarwacka

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!

View all posts
  • KasiaGosposia

    Trzymam kciuki za realizację marzeń :).

  • http://www.daywithcoffee.com.pl Ewa | Day with Coffee

    Życzę powodzenia w realizacji marzeń, sama często mam przed tym opory, zwłaszcza, jeśli wiążą się one z większymi zmianami w życiu 🙂

    • https://www.lifeholic.pl/ Lifeholic

      O tak, to jedno z moich postanowień – przestać się bać zmian i wziąć życie w swoje ręce 🙂 dziękuję!!

  • http://every-day-matters.weebly.com/ Emily

    Coś w tym jest, że bliskie osoby, które nas długo znają nie są dobrymi wsparciem w takich inicjatywach jak choćby prowadzenie bloga. Oczywiście, jest mi bardzo miło, jeśli moi przyjaciele, znajomi przeczytają co przeczytałam, ale najbardziej cieszą mnie komentarze od osób, które nigdy mnie nie widziały, bo są naprawdę obiektywne 🙂

  • Liwia

    Bardzo słuszny wpis! Nie bójmy się zmian, bo tylko dzięki nim się rozwijamy. 🙂 Ostatnio widziałam bardzo prawdziwy i poruszający cytat “Każdy ma to, na co się odważy!”. Dziś ta myśl bardzo przyda się komuś dla mnie bliskiemu – ma ważny dzień próbny w miejscu, w którym chciałby pracować, aby się rozwijać. Bardzo się denerwował więc przez wyjściem, jak mantrę powtarzałam mu właśnie te słowa. 🙂 Trzymajcie kciuki!

  • http://dorabiajprzezinternet.blogspot.com Dorabiaj Teraz

    Najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok, ale jak już się go “postawi” to potem jest łatwiej, choć nie zawsze łatwo… U mnie dążenie do spełniania marzeń sprawiło właśnie, że jestem silniejszą osobą. Że mogę więcej niż się spodziewałam.

    Mam wrażenie, przez to co czytam, co napisałaś, że jesteś mądrą osobą i dużo zauważasz. Życzę Tobie spełnienia tego oraz innych marzeń 🙂 Pozdrawiam