Dlaczego nie lubiłam siebie

Należę do osób leniwych. Niestety, ale muszę się do tego przyznać. Tak dla wprowadzenia w temat. Może dlatego zdarzają mi się tutaj takie przerwy w pisaniu, czego czasem zwyczajnie nie rozumiem, bo pisać lubię. Zdarza się jednak tak, że przez długi czas nie mam żadnych pomysłów lub zwyczajnie zamiast usiąść i coś napisać to robię jakieś nic nie ważne pierdoły. Takie życie. Czasem zawalam pewne rzeczy z powodu problemów na innych polach, które pochłaniają duże pokłady moich chęci i energii.

Bywało również tak, że miałam tych pomysłów setki na minutę, ale zwyczajnie nie potrafiłam udźwignąć tych natłoków myśli, więc znowu nie robiłam nic. Potem widziałam jak wszyscy ludzie robią te fantastyczne rzeczy, o których ja myślałam i które też chciałabym robić, ale różnica jest taka, że im się chciało, więc robili. A ja znajdywałam wymówki lub wmawiałam sobie, że nie dam rady, bo nie jestem tak utalentowana jak oni. Że w ogóle nic nie potrafię i na niczym się nie znam. Czasem nawet przeszkadzał mi mój wygląd czy figura, bo oczywiście nikt nie chce być oceniany, a ja tym bardziej.

I co taka Kasia robiła później? Siedziała i ryczała. Bo nie lubiła siebie za to wszystko. Chyba była swoim największym prześladowcą i krytykiem.

Możecie sobie wyobrazić jakie to jest straszne. Czasem odsuwasz się nawet od ludzi, którzy odnoszą w życiu jakieś sukcesy, nie dlatego, że im zazdrościsz, ale zwyczajnie czujesz się przy nich jakoś tak podle. I mimo, że życzysz im wszystkiego co najlepsze, to jednak dla Ciebie jest to sygnał do rozmyślania nad swoim życiem. Najczęściej nad tym czego się nie dokonało, co jest zapalnikiem do kolejnych przykrych rozważań i wniosków.

Nie wiem czy znajdą się osoby, które mnie zrozumieją, ale kiedy miałam taki parszywy dzień, który przeleżałam cały płacząc i nie dostrzegając w sobie nic pozytywnego, postanowiłam o tym napisać. Mimo, że od tamtego dnia minęło trochę czasu i mam nadzieję, że te myśli już nie wrócą, to jednak chciałam o nim napisać. I może też trochę się wytłumaczyć.

Ostatnio zrobił się z tego bloga taki jakby mój pamiętnik, ale stwierdziłam, że podzielę się z Wami trochę takimi życiowymi kwestiami, które chcę zmienić. Na pewno nie będzie to łatwe, ale liczę na to, że to co teraz piszę pomoże mi coraz bardziej się na ludzi otwierać, a nie zamykać kiedy jest jakiś problem i chować pod kocem, gdzie jest bezpiecznie. Pomyślałam, że fajnie byłoby udokumentować moją drogę do ogarnięcia siebie, bo czasem człowiek zwyczajnie potrzebuje takiego kopa. A wiem, że Wy potraficie dać ogromną dawkę motywacji, dlatego nie chcę żeby to miejsce zamarło z braku samoakceptacji i wiary w siebie. Z jej braku już nie raz myślałam nad usunięciem bloga i daniem sobie spokój, myślałam że widocznie się do tego nie nadaję.

Te wszystkie sprawy zaważyły na tym, że pewnego dnia powiedziałam sobie samej “nie lubię cię”. I naprawdę tak myślałam. Nie miałam ochoty robić nic. Kompletnie nic – w końcu do niczego się nie nadawałam, prawda? Nikomu nie życzę takiego uczucia, nawet największemu wrogowi, bo ciężko jest się go pozbyć.

A to wcale tak nie musi być. Z tym można coś zrobić. Bo ja nie chcę więcej myśleć ‘a co by było gdyby?’. Chcę to wiedzieć. A najbardziej chcę mieć do siebie szacunek i zacząć doceniać samą siebie, bo jeśli tego nie będę potrafiła, to nie będę potrafiła też docenić nikogo innego.

PS. Właśnie zrodził się pomysł na kolejne post, dzięki temu jednemu, więc mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej. 🙂

facebooktwitterpinterest

About the author

Katarzyna Tarwacka

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!

View all posts
  • Liwia

    Ja zostaje na zawsze. Nigdy nie przestawaj się doceniać i wierzyć w siebie. ❤ ja też mam mnóstwo chwil słabości i lenistwa ale jesteśmy tylko ludźmi przecież. 😉 buziaki!

    • https://www.lifeholic.pl/ Lifeholic

      Kocham ❤

  • http://kasia-gosposia.blogspot.com/ KasiaGosposia

    Kasiu, każdy ma takie chwile wahań i słabości. Miejmy nadzieję, że niedługo przyjdzie w końcu upragniona wiosna i zdobędziemy nowe sił dla naszych działań :).

    • https://www.lifeholic.pl/ Lifeholic

      Ja również mam taką nadzieję i z niecierpliwością czekam na wiosnę 🙂

  • Kasiula

    “I co taka Kasia robiła później? Siedziała i ryczała. Bo nie lubiła siebie za to wszystko. Chyba była swoim największym prześladowcą i krytykiem.” – mogę się podpisać pod tym obiema rękoma. Zawsze najbardziej byłam zła sama na siebie. 😉 Chyba Kasie tak mają 😉

    • https://www.lifeholic.pl/ Lifeholic

      Miejmy nadzieję, że ostatecznie to przezwyciężają 🙂

  • https://mayasmindgarden.wordpress.com/ Maya’s Mind Garden

    Bardzo mi się podoba Twój blog, Kasiu. Robi mi się cieplej na sercu, kiedy go czytam. Czuję, że mamy ze sobą wiele wspólnego 🙂

    • https://www.lifeholic.pl/ Lifeholic

      Nawetnie wiesz jak się cieszę, że są tu osoby, które mnie rozumieją!