Tak jest! Za dziecko się już nie uważam, chociaż dla moich rodziców będę nim na zawsze i nigdy nie zapomną, kiedy jako mały szkrab błąkałam im się między nogami ciesząc się i szczerząc zęby za każdym razem gdy robili mi zdjęcia. Chociaż… teraz się cieszę jak ktoś kupi mi lody, jak dzisiaj mój kochany mężczyzna… No cóż, jednak z tego dziecka coś zawsze w człowieku pozostanie.

downloadjn

Powrót do czasów dzieciństwa

Ostatnio zauważyłam, że coraz bardziej lubię się wygłupiać, powydurniać, robić dziwne miny i głośno śpiewać mimo, że nie umiem. Nie wiem czy sedno sprawy leży w tym, że coraz bardziej czuję jak te piękne i beztroskie czasy uciekają mi przez palce i chcę choć na chwilę do nich powrócić, czy spowodowane są coraz większą ilością “dorosłych” obowiązków. Może i jedno i drugie.

Widzę jak mój siostrzeniec narzeka, że ma mało czasu na zabawę przez naukę. Fakt faktem, na dzieciaki w szkołach teraz wywiera się większą presję niż kiedy ja byłam w podstawówce, a przynajmniej patrząc na niego mam takie wrażenie. Mimo to zawsze, gdy go pytam czy chciałby być dorosły odpowiada, że nie. Bo musiałby iść do pracy. Teraz ma fajny okres. Chociaż niewiele może, to ma tak wiele czasu na beztroskę i ganianie po parku, że czasem mu tego zazdroszczę.

downloadfcjyh

Duże dziecko

Brakuje mi tych czasów kiedy zwykłe wygłupianie się nie sprawiało, że ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. Mając te 22 lata człowiek powinien być już poważny prawda? Siedzieć na dupie i przeglądać rachunki, wracać codziennie o tej samej porze z poważnej i STABILNEJ pracy i nie bujać w obłokach. Bo to nie przystoi? Nie przystoi w tym wieku iść z chłopakiem za rękę i podskakiwać jak mała dziewczynka nie mająca zmartwień. Nie przystoi ubrudzić się czekoladą, nie przystoi iść na plac zabaw i pobujać się na huśtawce, nie, nie, nie.

Ale ja lubię czasem rozładować napięcie jakimś żartem, kiepskim sucharem, dziwną miną, czy niekontrolowanym ale szczerym śmiechem. Seplenić podczas rozmowy z przyjaciółmi, czy przebierać się w za duże ciuchy. Albo zrobić sobie z przyjaciółką głupie zdjęcia w perukach jak ostatnio. Przecież nie zawsze musi być poważnie. Nie zawsze muszę mieć minę godną zrzędliwej, zgorzkniałej sąsiadki, która na uprzejme dzień dobry ledwie coś odburknie. No przecież od razu ma się ochotę… ehhh, a zresztą. Ja tak nie chcę.

Zebrało się na wspominki…

Naszło mnie ostatnio na oglądanie swoich zdjęć z dzieciństwa. Byłam wzruszona, naprawdę. Z niektórych się śmiałam, ale też chciało mi się płakać. Tak cudowne czasy! Na każdym z nich szczerzyłam ząbki do aparatu ozdobiona tą piękną burzą loczków. Zdjęcia w beciku, podczas nauki jazdy na rowerze (jeszcze na 4 kółkach), podczas zrywania mojego ulubionego bzu na działce, w śmiesznych różowych okularach i genialnej pozie, przy choince z prezentami, a nawet biegającą za piłką, chcącą dorównać swojemu bratu. Chcę móc tak i dzisiaj! Przecież w każdym z nas siedzi małe dziecko, którymi kiedyś byliśmy. Potrafiliśmy śmiać się z byle czego, teraz potrzebujemy elokwentnych dowcipów. Kiedyś nie potrzeba było dużo, by zająć się przez cały dzień. A największymi problemami było jak zbudować fortecę z poduszek tak, by się nie zawaliła, czy rodzice pozwolą wyjść na dwór bo koleżanka czeka lub czy mama usłyszy moje wołanie pod oknem z prośbą o picie… To naprawdę były piękne czasy za którymi bardzo tęsknię.

A najpiękniejszym widokiem, moim zdaniem, jest właśnie uśmiech dziecka. Drodzy rodzice, pamiętajcie dziś o swoich pociechach. Spędźcie dziś z nimi dzień, niezależnie od tego ile mają lat i sprawcie by czuły się dziś sielsko i po prostu szczęśliwie, a Wy razem z nimi! W końcu każdy zasługuje na chwileczkę zapomnienia. 😉

downloaddfwasf

Facebooktwitterpinterest

Written by 

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!