Po ostatnio dość poważnych tematach poruszanych na moim blogu,  chciałabym trochę rozluźnić atmosferę i pogadać z Wami o czymś lekkim i przyjemnym. Chociaż dla mojego portfela może to wcale takie przyjemne nie jest?

Ostatnio przyjaciółka udostępniła na tablicy mojego Facebook’a takie oto zdjęcie:

ksiegarnia

Widzicie tutaj samą prawdę. Mam od cholery książek, niestety jeszcze wszystkich przeczytać mi się nie udało, a mimo to ciągle odwiedzam księgarnie i kupuję online coraz to więcej nowych tytułów.

Kocham czytać. Są to przeróżne gatunki, ale najczęściej chyba jednak wszelkiego rodzaju poradniki (postaram się niedługo przygotować posta z tym związanego, stay tuned!). Lubię mieć na półce wybór, duży wybór, tak by móc dostosować lekturę do mojego humoru i ogólnego samopoczucia. Naprawdę tak robię… Czasem potrafię czytać 5 książek na raz i wcale mi to w niczym nie przeszkadza. Nie mówcie mi, że jestem dziwna, bo to całkiem normalne! Prawda…? A nie ważne, fajnie jest być oryginalnym.

W każdym razie, na moich półkach znajdziecie wszelkiego rodzaju poradniki psychologiczne, motywacyjne i rozwojowe (oczywiście nie wszystkie są trafione, ponieważ nie każdy poradnik motywacyjny jest napisany w fajny i niebanalny sposób), a także modowe i makijażowe, czy te dotyczące ogarniania przestrzeni w okół siebie, przez książki popularnonaukowe, fantastyczne i kryminały, po lekkie romanse i powieści przygodowe. Jak mówię, sięgam po te z nich, na które mam akurat największą ochotę i które w danym momencie mi w czymś pomogą, lub pozwolą o czymś nie myśleć i zatopić się w niej na maksa.

Czasami zastanawiam się, co ja z tymi wszystkimi książkami zrobię, kiedy będę się np. przeprowadzać. Samo wyniesienie książek z domu zajmie mi parę dni… Nie mówiąc już, że pewnie zafundują mi ból kręgosłupa lub koszt wynajęcia dźwigu…

A mówiąc poważnie, próbowałam przekonać się do czytnika e-booków, nawet na początku nieźle mi to szło, może ze względu na to, że akurat wyjeżdżałam i to było bardziej wygodne niż dźwiganie kilku książek w torbie, a może dlatego że było to dla mnie coś nowego. Książki papierowe chyba jednak wygrały, bo znowu przerzuciłam się na taką wersję i nawet dojeżdżając do pracy noszę ze sobą czasem nawet i po dwie knigi, w razie gdybym w czasie jazdy skończyła jedną z nich… Takie życie.

 Jak wygląda życie książkoholika?

No nie ma co ukrywać, korzyści jest wiele, ale lekko też nie ma. No bo przechodzisz sobie obok takiej księgarni, zerkasz tylko przez szybę na witrynę, tylko oglądasz, nic więcej. Myślisz sobie, że to przecież niegroźne. Błąd!

Nagle widzisz ją, w pięknej okładce, wołającą Ciebie i proszącą byś się zbliżył. Ty na początku nie chcesz ulec, walczysz ze sobą, bijesz się z myślami, bo przecież kilka dni temu kupiłeś dwie nowe książki, które skusiły Cię w dokładnie taki sam sposób! Jedynym wyjściem jest chyba poruszanie się po mieście bez portfela. Gorzej, gdy odwiedzisz sklep internetowy. Tutaj zguba murowana. I jest jeszcze w porządku dopóki czegoś potrzebujesz, ale jeśli przeglądasz z nudów i znajdziesz cokolwiek przykuwającego uwagę – przepadłeś. Nie ma już ratunku.

Wiesz co jest potem? Potem już słychać tylko szelest uciekających pieniędzy i kartek zdobytych książek. A jeśli uwielbiasz do tego wszystkiego sam zapach nowej książki, to nawet nie masz się już co bronić.

czytac

Połączeniem idealnym zdaje się być księgarnia z kawiarnią w jednym. Bo nie dość, że możesz zakupić utwór swojego ulubionego autora, to jeszcze możesz się nim delektować przy przepysznej kawie, co sama wprost kocham robić. Kawa, zaraz obok herbaty, jest idealnym napojem umilającym czytanie książek. Kto się zgodzi?

A teraz może kilka rad.

Jeśli wiesz, że masz rachunki do opłacenia, a pies sam się nie nakarmi, to może nie patrz nawet na księgarnie, które mijasz, a odpowiednie strony w internecie całkowicie zablokuj na jakiś czas. Dla mnie już jest za późno, ale Ty może się uratujesz!

Kiedy jednak jakimś cudem znajdziesz się w tym miejscu pełnym pokus, zaznacz sobie, że kupisz maksymalnie jedną książkę do wybranej przez Ciebie kwoty. I nie częściej niż dwa razy w miesiącu. Tak wiem – to zbrodnia! Ale czasem trzeba uciec się do takich rozwiązań, jeśli nie chcesz pójść z torbami.

Nie wierz reklamom! Albo co ja gadam, sama widząc kogoś polecającego daną książkę praktycznie od razu lecę ją kupić. Kim ja jestem, by udzielać Wam takich rad. Nie słuchajcie mnie!

Daj sobie z tym spokój

Jeśli kochasz książki, ale wiesz, że wydajesz na nie za dużo… To nie wiem co Ci poradzić, bo sama tak robię i czasem zwyczajnie na siłę muszę siebie wywlekać ze sklepu. Niestety tak już mam – po mamie – i ciężko kierować się tutaj zdrowym rozsądkiem, kiedy czytanie ich potem sprawia mi naprawdę ogromną przyjemność.

czytanie

Uwielbiam zaszyć się w domu pod kocem, z gorącym napojem w ulubionym kubku i zanurzyć się w jakieś opowieści lub w ciągu dnia poczytać o czymś, co napędzi mnie do działania i pomoże uporać się z pewnymi sprawami, z którymi sama nie daję sobie rady. Uwielbiam wyciągnąć w autobusie, pociągu czy metrze książkę i przenieść się gdzieś, gdzie akurat mam ochotę (właśnie dlatego książki wybieram pod swój aktualny humor). Czasami zła jestem na moment, w którym muszę zamknąć książkę, ponieważ zbliżam się do swojego przystanku…

Kocham to uczucie pod palcami, kiedy przewracam kolejne strony. A potem denerwuję się, że zbliżam się już do końca jakiejś fantastycznej powieści, chociaż z drugiej strony mogę wtedy sięgnąć po kolejną, bo w zapasie mam ich kilka. Nigdy nie ma przestoju. Nie umiem tego opisać, ale czytanie książek jest dla mnie naprawdę ogromnym doznaniem. Czymś, bez czego nie mogłabym żyć. Może stwierdzicie, że za bardzo się ekscytuję, że za dużo w tych słowach egzaltacji, ale naprawdę tak jest!

Kończąc ten wpis, zostawię Was ze słowami Wisławy Szymborskiej, które trafiają w samo sedno:

“Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła.”

O właśnie! Nie można się z tym nie zgodzić, prawda?

Facebooktwitterpinterest

Written by 

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!