Chyba jak każdy z nas mam swoje codzienne rytuały i przyzwyczajenia. Lubię dostarczać sobie regularnie porcji rzeczy, które sprawiają mi radość. Na moim Instagramie roi się od zdjęć, na których celebruje każdy dzień w jakiś sposób. Najczęściej robię to z kawą, laptopem, książką i znacznikiem #relaks. Pamiętam jak kiedyś nie znosiłam zapachu kawy i zapewniałam rodziców i resztę domowników, że nigdy jej nie polubię. No cóż, trochę się myliłam. Jest ona teraz moim malutkim uzależnieniem, tak jak i kilka innych rzeczy…

5cde60f6

#1 Kawa!

Kawa zawsze kojarzyła mi się z dorosłością i tym, że jeżeli chcesz jakoś funkcjonować w tym zawirowanym i pędzącym nie wiadomo gdzie świecie, to musisz ją pić. Myślałam o tym jak o jakimś magicznym włączniku (nie włanczniku!), dzięki któremu ożywali i byli gotowi do działania przez resztę dnia. Magiczny, śmierdzący napój. Pamiętam jak zawsze mnie ten zapach odrzucał. Mojego pierwszego łyka kawy “skosztowałam” bodajże w liceum, kiedy to zrobiłam sobie pół jej łyżeczki, zalewając szklankę wodą do połowy. Myślałam, że zwymiotuje! Dziwna mikstura… To nie było dobre rozpoczęcie przygody z piciem kawy.
Zastanawiałam się zawsze – jak oni mogą ją pić?! Przecież tego pić się nie da. O co chodzi? Może dorośli maja jakieś inne kubki smakowe? Może tylko udają, że tak im ta kawa smakuje i piją ja tylko dla jej fantastycznych właściwości pobudzających? Nawiasem mówiąc, dużo bardziej pobudza kawa zielona. Ale jeszcze się nie przyzwyczaiłam do jej smaku. Wnosząc po tym, że polubiłam kawę czarna – i z zielona się pewnie kiedyś uda. Ale na razie czuję, jakbym piła parzone chwasty… Albo marihuanę.
Długo zazdrościłam wszystkim spotykającym się na kawę. Nawet kiedy jakiś chłopak chciał mnie na nią zaprosić, było mi głupio mówić, że jej nie lubię… To tak jakby każdy kto jej nie pije, nie miał żadnego życia towarzyskiego. Przecież wszyscy spotkają się na kawę! Psiapsiółki po pracy, ludzie na spotkaniach biznesowych, często na randki chodzi się do kawiarni, czy na inne wyjścia. Więc i ja w końcu zechciałam przyzwyczaić się do tego zacnego napoju. Początki były ciężkie. Napraaaawdę ciężkie. Ale teraz jest ona jednym z moich małych uzależnień (bo faktycznie to ja uzależniona nie jestem – mogę bez niej wytrzymać tydzień, ale następnego piję ją codziennie), które skutecznie umilają mój dzień.

desktop

#2 Czytanie wartościowych blogów

To robię dosłownie codziennie. I chyba nie ma dnia, w którym nie znalazłabym jakiejś wartościowej notki w sieci. W końcu mamy w okół tylu ciekawych, inspirujących i mających wiele do powiedzenia twórców, że coraz trudniej jest niczego dla siebie nie znaleźć. Potrafię siedzieć i czytać takowe treści do późnych godzin nocnych lub robić to od razu po otworzeniu oczu, jeszcze w łóżku, z telefonem w ręku. Nie dość, że można dowiedzieć się czegoś, czego do tej pory nie wiedzieliśmy, to jeszcze otrzymać dawkę inspiracji, nierzadko nawet do tego, by zacząć zmieniać coś w swoim życiu na lepsze.

Warto czasem zerknąć co nam ofiarowują czeluście internetu i poszukać tam tego, co nas interesuje. Zdziwicie się jak wiele jeszcze możecie z niego zaczerpnąć. I to niekoniecznie tego złego.

awhCbhLqRceCdjcPQUnn_IMG_0249

#3 YouTube

Przez oglądanie filmów YouTuberów czasem muszę wybiegać z domu, by nie spóźnić się na pociąg do pracy… Potrafię naprawdę wsiąknąć. Tak wiem – nie ma się czym chwalić. Ale lubię te momenty, w których mogę usiąść i posłuchać co inni mają do powiedzenia lub pokazania. Tam także jest wiele wartościowych kanałów i takich, które sprawiają, że człowiek nawet mając najgorszy dzień w życiu, potrafi się uśmiechnąć.

Mogę godzinami przechodzić z jednego filmu do drugiego i wiecie co? Naprawdę nie uważam tego za zmarnowany czas. Może dlatego, że sama chciałabym nagrywać…

photo-1419231314389-cff5c1a9ff22

#4 Koktajle

Nawet źle się czułam kiedy miałam przerwę w robieniu koktajli każdego dnia. Kiedy dbałam o to, żeby codziennie przyrządzić sobie smoothie w moim sportowym blenderze, czułam się jakoś tak… lepiej. Lepiej, że dbam o zdrowie, lepiej bo uwielbiam ich przygotowywanie i kocham je pić. Już o robieniu im zdjęć nie wspomnę. 😉 To był dla mnie taki moment, w którym zawsze wiedziałam, że nie wlewam w siebie żadnych świństw. Nie wiem dlaczego, ale zawsze wypijam je z ogromnym uśmiechem na twarzy… 🙂 Ostatnio bardzo lubię połączenie jarmużu z bananami i siemieniem lnianym – pycha!

photo-1424020128429-a60765861de1

#5 Książki

Nieodłączny atrybut każdego mojego dnia. Czytam kiedy tylko mogę i gdzie tylko mogę. Książki są też dla mnie taką odskocznią. I w zależności od ich tematyki są na różne moje nastroje. Obecnie czytam dwie – “Magię sprzątania” Marie Kendo i “Świat na żółto” Alberta Espinosa. Uwielbiam czytać te, które wnoszą coś do mojego życia, a jeżeli jakaś naprawdę mnie wciągnie to mogę ją czytać non stop i czuję dosłowny ból, jeżeli w danym momencie np. w pracy nie mogę po nią sięgnąć. Powiem Wam szczerze, że książki kolekcjonuję, żeby mieć w przyszłości własną biblioteczkę i generalnie zadowolona jestem z zakupu chyba wszystkich z moich pozycji. Raczej nie ma w mojej kolekcji takiej, którą bym bez żalu wyrzuciła lub oddała. Jeżeli lubię jakąś książkę, to lubię też ją mieć, żeby móc czasem do niej wrócić. Przecież tak szybko zapominamy – a na pewno ja.

jghfxdzs

#6 Zegarek

Bez zegarka – przysięgam – nie wyjdę z domu. Nawet nie dlatego, że ciągle sprawdzam która jest godzina, żeby się nie spóźniać – zazwyczaj robię to w telefonie. Chodzi tu o sam fakt posiadania zegarka na ręce. Nie wiem dlaczego, ale możliwe, że to mój fetysz biżuteryjny. Uwielbiam zegarki i to jak ręka wygląda z nimi… dostojnie? Nie umiem znaleźć słowa, wiecie o co mi chodzi? A już w ogóle się rozpływam, jeśli chodzi o zegarki DW… Ten ze zdjęcia jest moim marzeniem, zaraz po nowym aparacie. 😉

2e9b0cb2

#7 Piękne zdjęcia

Może nie robić, chociaż robić też lubię, ale uwielbiam po prostu patrzeć na zdjęcia zawierające piękne widoki, ludzi, czy inne interesujące elementy naszego życia. Architektura, rysunek, portrety i inne zdjęcia z klimatem, to jest coś, co ja mogę oglądać godzinami. Z kolei ja już w przyszłym tygodniu wybiorę się na zakup mojego pierwszego bezlusterkowca i mam nadzieję, że znajdę inspirację do robienia zdjęć, którymi będę mogła Was uraczyć w moich postach. Co prawda będę się dopiero uczyć manuala (!!!), ale mam nadzieję, że pójdzie mi to sprawnie, w końcu taka pojętna ze mnie uczennica. Trzymajcie kciuki!

macbook-air-all-faded-and-stuff

#8 Social media

Wiem, że to nie brzmi zbyt fajnie, ale jeżeli człowiek ma bloga, to niestety musi być w social mediach i to często. Chociażby, żeby wiedzieć co w trawie piszczy. Może faktycznie za często przeglądam Facebooka, czy Instagram i powinnam się w tej materii troszkę ograniczyć, ale lubię wiedzieć co u Was! I powrót do punktu #7 – uwielbiam patrzeć na genialne zdjęcia, a najczęściej właśnie tam je znajduję. Ale fakt faktem – przeglądanie głównej z samego rana, tuż po otworzeniu oczu, nie wróży dla mnie zbyt dobrze… Może odwyk? Mogłam tutaj wspomnieć o YouTube, ale jest to ostatnio tak duża część mojego dnia, że musiałam wydzielić mu osobny punkt. Ech, wyszło na to, że cały dzień spędzam przed laptopem… Od niego też jestem uzależniona…

A jakie są Wasze codzienne uzależnienia? Piszcie w komentarzach, bo może sama coś przeoczyłam. Ale chyba jest wszystko co chciałam zawrzeć.

Ściskam!

Facebooktwitterpinterest

Written by 

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!