W życiu chyba każdego z nas przyszła taka pora, w której chcieliśmy się poddać. Zostawić to co robiliśmy i po prostu odpuścić. Bo nie widzieliśmy efektów swojej pracy, bo szukaliśmy uznania, bo nie byliśmy przekonani. Ilu z nas zrezygnowało z czegoś naprawdę fajnego, bo usłyszeliśmy od kogoś, że nie warto…? A może tym samym zaprzepaściliśmy coś szczególnego?

Czasami boję się tego, że odpuszczę w naprawdę ważnym momencie. Że nie będę walczyć do końca kiedy przyjdzie taki moment, w którym trzeba będzie być silnym i poradzić sobie z wątpliwościami. W którym powiedzenie sobie “dasz radę” to już będzie za mało. Za dużo razy się poddawałam. Za dużo razy wierzyłam cichemu głosikowi wewnątrz siebie, że nie stać mnie na coś wielkiego, na coś czego chciałabym dokonać w swych marzeniach. Na co zawsze myślałam, że zasługuję. Czy naprawdę walka o marzenia ma być tak ciężka?

Przecież tak łatwo jest robić to, co się kocha. Ale równie łatwo jest przekonać daną osobę do tego, że jest beznadziejna w tym co robi, że istnieje milion osób lepszych od niej, że nigdy nie osiągnie w tym sukcesu. Nie wszyscy ich posłuchają, ale znajdzie się garstka, która w to uwierzy. I będzie powtarzać te słowa jak mantrę. Najgorszą mantrę i będą walić głową w mur, ograniczeni przez te słowa dopóty, dopóki sami nie powezmą z nimi walki.

photo-1429963357583-999c3121a8ce

Słowa potrafią ranić

Tylko dlaczego im na to pozwalamy? Sami powinniśmy decydować o naszym życiu i tym jak ono wygląda. Dlaczego wpływ na to, co chcę robić mają mieć wszyscy wkoło, oprócz mnie samej? Czy to ma jakikolwiek sens? Od nas zależy czy poddamy się, czy nie. Reszta będzie miała to gdzieś – będzie zajęta własnym życiem. A my zostaniemy z tym poczuciem w środku, że straciliśmy to, co mogliśmy zyskać.

Czasami wystarczy chwila – zwykły impuls, by kogoś zranić. Naprawdę nie potrzeba wielkiego wysiłku. A czasami to życie wystawia nas na próbę. Ale wiecie kogo najłatwiej jest zgasić? Dzieci. Te małe istoty, które są pełne ufności. Dlatego wierzą w te wszystkie przykre słowa. Ślepo wierzą gdy usłyszą, że do niczego się nie nadają i od tego momentu rozwijają w sobie poczucie beznadziei. Uczucie, którego tak trudno jest się pozbyć ze swojego wnętrza. Mogą tego nie pokazywać, najczęściej tak właśnie jest, ale w środku nie jest już tak miło i przyjemnie. Właśnie dlatego, że ktoś coś kiedyś powiedział. I zniszczył tym samym wiarę we własne możliwości.

Ale można ją odzyskać. Prawda?

Dlaczego warto walczyć

Nie każdego życie usłane jest różami. Jest wiele osób, które mają gorzej od nas, które walczą często o swoje życie, ale się nie poddają. One wszystkie powinny być dla nas inspiracją. Czasami wystarczy jeden bodziec, by zacząć tę walkę. Jedna osoba, miejsce, zdarzenie. Jeden moment, który sprawi, że zacznie nam się chcieć. Który sprawi, że zapomnimy dlaczego się zatrzymaliśmy – co nas zatrzymało. Jeżeli chcemy podjąć z tym walkę, musimy wiedzieć z czym będziemy walczyć.

To dużo słów – wiem, ale wysiłek jest konieczny, by osiągnąć to, czego chcemy. Do tych przemyśleń zmotywował mnie serial o chorym na raka chłopcu, który walczył z chorobą przez 10 lat. I mu się udało. Wyszedł z tego cało i w dodatku mądrzejszy od wielu z nas. Rozumiał dużo więcej niż my kiedykolwiek bylibyśmy w stanie zrozumieć. Przeżył coś, co próbowało go zniszczyć. A potem pomagał innym uwierzyć, że także to potrafią. Że nie są gorsi od niego – muszą tylko chcieć.

photo-1414912925664-0c502cc25dde

Zechciej chcieć

Każdy boi się porażki. Boimy się niepewnych dni, chorób, śmierci. Dlaczego w takim razie nie motywuje nas to do… życia? Do życia tak jak chcemy. Do robienia tego co sprawia nam radość i nie trwonienia okazji. Do szukania tego co dobre w otoczeniu – dobrych zdarzeń, ludzi, uczuć. Wszędzie możemy to znaleźć. Czy nie wystarczy po prostu otworzyć oczy? Otworzyć się na to co dostajemy i nie chwiać przy najmniejszym podmuchu. Bo nasze podejście do życia to nasz fundament. Jeżeli zaniedbamy tę kwestię – co się na tym utrzyma?

Naprawdę nie wiem co sprawia, że się poddajemy i przestajemy walczyć o swoje szczęście. Dla każdego jest to indywidualna sprawa. Wiem natomiast, że wszyscy możemy z tym walczyć, jeżeli tylko znajdziemy w sobie szczere chęci. A kto nas wtedy może powstrzymać? Chyba tylko ten nieprzyjemny głos wewnątrz… Pomyślmy wtedy, że nikt z nas nie jest skazany na takie życie. Nie jest ono pasmem porażek, ale może być dużo lepsze, jeśli tylko zrobimy coś, co nas do tego zbliży. I znowu – chęci są najważniejsze. Bez nich nic nie zdziałasz.

Bo w życiu chodzi o wybory- małe czy duże. To jakich dokonujesz kształtuje Ciebie i Twoje życie. Zgadnij od kogo zależy to, czy się poddasz?

~

To jest to, co obecnie siedzi we mnie i czym chciałam się z Wami podzielić. Mam wrażenie, że zapominamy o tym jak inni cierpią, a mimo to się nie poddają. Ja zapomniałam. Ale teraz już nigdy nie uleci to z mej pamięci.

Facebooktwitterpinterest

Written by 

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!