Lubię swoje towarzystwo i uwielbiam spędzać czas sama ze sobą! W końcu nie zawsze trzeba być w tłumie, stale gonić za wrażeniami czy bez przerwy być z innymi w kontakcie. Czasem warto poświęcić chwilkę dla siebie. Pędząc gdzieś wiecznie można się zgubić… A z odnalezieniem może być większy problem niż myślimy.

Nie bawi mnie życie w pogoni za czymś. Oczywiście nie twierdzę, że nie warto mieć marzeń i do nich dążyć. Mówię o czymś zupełnie innym. O tym, że stale za czymś pędzimy i nie potrafimy zwolnić. Wydaje nam się, że robimy co trzeba, to czego wymaga od nas życie. Zapominamy wtedy o tak wielu sprawach i osobach. Trochę więcej o braku czasu na sprawy ważne było w tym wpisie. Ale moim zdaniem przede wszystkim zapominamy o sobie. I wcale nie znaczy to, że należy być egoistą. Po prostu dajmy sobie znać, że jesteśmy dla siebie tak samo ważni jak wszystko inne, a może i ważniejsi.

Spędzając czas ze sobą, tak jak z najlepszym kumplem, mamy okazję do poznania siebie. W tłumie zakłócane są nasze własne myśli. Najlepiej odłączyć się wtedy od wszelkich urządzeń, wyłączyć telefon, nie otwierać laptopa, odłożyć tablet i poświęcić czas całkowicie sobie i swym potrzebom. Ja w takich momentach gotuję, biorę się za czytanie zaległej książki, robię wszystko to co robić lubię lub po prostu siedzę (w ciepłe dni – na balkonie ♥) i rozmyślam. Bardzo cenię sobie te momenty, tak samo jak te spędzane w gronie najbliższych. Może jednak ja nie jestem obiektywna, ponieważ odkąd pamiętam jestem typem domatorki. Wyciągnąć mnie z domu to naprawdę wielka sztuka i udaje się to nielicznym i najczęściej tylko wtedy, kiedy sama wykazuję chęć opuszczenia mych ukochanych czterech ścian.

photo-1432265910742-819d660410b4 (1)

Czy to ja jestem dziwna?

Może dlatego też, tak zaskakujący jest dla mnie fakt, że teraz wszyscy muszą być z kimś. Muszę mieć faceta, żeby spędzać wspólnie czas, bo samej nudno. Muszę mieć z kim chodzić na zakupy do centrów handlowych, bo sama będę wyglądać tak, jakbym nie miała znajomych. Muszę mieć z kim wyjść na spacer. Bo samemu tak… dziwnie. To dlatego, że nie umiemy spędzać czasu we własnym towarzystwie. Bo jak to, ja mam ze sobą rozmawiać jak jakiś czubek? Pomyślą, że uciekłam z domu wariatów. Iść samemu do parku? Pomyślą, że coś kombinuję. Na kawę? Samotna szuka faceta. Sama do kina? Jeszcze bardziej samotna i do tego żałosna. A przecież mężczyzna, z którym chcę dzielić swe życie, nie jest po to by nie było mi nudno. Za związek powinno się brać wtedy, kiedy najpierw czujemy się dobrze sami ze sobą, a partner jest w tym życiu wsparciem, przyjacielem, kimś kto sprawia, że jest jeszcze lepiej mimo, że i tak było już dobrze. Z kimś z kim mogę iść za rękę jak równi sobie, a nie muszę być przez niego prowadzona.

Zastanów się nad tym, czy przypadkiem nie zaniedbujesz siebie (nie chodzi o wygląd oczywiście), czy słuchasz swoich potrzeb zamiast zagłuszać je ciągłym dbaniem o innych lub pogonią za czymś ulotnym. Z czasem sam już nie wiesz kim jesteś i co tak naprawdę Ci nie odpowiada w Twoim życiu. Tak samo, gdy masz pretensje do partnera, że nie mówi Ci wprost o swoich oczekiwaniach, bo przecież Ty nie potrafisz się domyślać. I co się wtedy rodzi? Frustracja. Ja chodzę wściekła, kiedy nie mogę chwilę pobyć sama. Wszystko zaczyna mnie denerwować i ogólnie jestem rozdrażniona. A kiedy mogę poprzebywać tylko w swoim towarzystwie, to i bardziej potem doceniam i czerpię radość z towarzystwa innych. A i nowe pomysły na wpisy zawsze wpadają mi do głowy właśnie podczas takich samotnych momentów. 😉

kjahfohf

Moim zdaniem problem tkwi w tym, że większość z nas po prostu nie wie co robić “sam na sam” ze swoim lustrzanym odbiciem. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że może równie fajnie spędzić czas bez obecności kogoś innego, bez ciągłych zadań do wykonania, bez imprezowania dzień w dzień z paczką znajomych. Ale przebywanie tylko w swoim towarzystwie wymaga akceptowania się takimi jakimi jesteśmy. Dokładnie tak samo jak akceptujemy partnera. Bez tego ciężko o jakąkolwiek przyjemność z tych chwil. Warto być świadomym i żyć ze sobą w zgodzie. W końcu jesteśmy skazani na własne towarzystwo 24 godziny na dobę i nic na to nie możemy poradzić, więc moim zdaniem lepiej byłoby polubić swoją obecność. 🙂

Pokochaj swoje towarzystwo!

Gdy w danym momencie czujesz jakąś potrzebę – nie lekceważ jej. Nawet kiedy masz melancholijny nastrój i chcesz go pocelebrować, nie przejmuj się tym, że ktoś każe Ci się śmiać. Masz ochotę – płacz. Czujesz, że śmiech jest teraz tym czego potrzebujesz – włącz sobie ulubioną komedię, która za każdym razem ofiarowuje Ci salwy niekontrolowanego rechotu. Masz ochotę wygłupiać się tańcząc i śpiewając energetyczną piosenkę? Nie hamuj się! Doceń to, że masz możliwość spełniania swoich zachcianek. Ja mam właśnie chwilkę i ochotę na komedię z Cameron Diaz w roli głównej, herbatę, koc i wafle ryżowe i nie będę próbowała nawet sobie tego odmawiać! Wiecie dlaczego? Bo lubię spędzać czas z moją najlepszą kumpelą – mną.

A Wy co sądzicie o spędzaniu czasu w samotności? Czy może nie czujecie takiej potrzeby? Piszcie w komentarzach, chętnie poczytam o Waszych spostrzeżeniach na ten temat! 🙂

Facebooktwitterpinterest

Written by 

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!