No bo skoro nieszczęścia tak mają, to chyba ze szczęściem jest tak samo?

Dlaczego mam wierzyć w to, że gdy przytrafi mi się jedna przykra rzecz to zaraz ściągnie na mnie chmarę kolejnych, a gdy spotka mnie coś miłego, to to tylko wyjątek?

O nie nie nie. Z tego też można zrobić regułę.

Jeśli uważasz, że tylko złe chwile mogą mnożyć się jak grzyby po deszczu, to szczerze współczuję. Ja natomiast wolę myśleć, że jedyne co złego może mnie spotkać, to moje negatywne nastawienie. I to też nie dar od losu, ale tylko i wyłącznie moja wina i tego że nie chce mi się nad nim popracować. Gdy widzę, że za bardzo pochłaniają mnie nieprzyjemne emocje, staram się z nimi walczyć i nie dać długo nad sobą panować.

Niestety mamy tendencję do obwiniania losu za to co się stało, a na dodatek stwierdzeniem “nieszczęścia chodzą parami” wróżymy sobie rychłą powtórkę z rozrywki.

Nadciąga fala!

SONY DSC

Gdyby się w to zagłębić to należałoby wspomnieć, co to jest prawo serii. Oczywiście tego  można domyślać się już z samej nazwy. Otóż to zjawisko występowania niektórych zdarzeń w krótkich odstępach czasowych, zazwyczaj zdarzeń rzadkich i nie dających się przewidzieć. Całość uznawana jest również często za swoisty zbieg okoliczności.

Jak tyle złego mogło zdarzyć się na raz? Co jeszcze może się zdarzyć? W końcu wpadamy w paranoję oczekując kolejnych przykrych zdarzeń. I sami je tym wywołujemy…

A przecież można inaczej…

Myśl pozytywnie!

No bo co innego nam pozostało w tym szarym, smutnym świecie?

wVlfnlTbRtK8eGvbnBZI_VolkanOlmez_005 (1)

… Ha! Tu Cię mam! Życie jest dokładnie takie jakim je sobie wyobrażasz. Jeśli według Ciebie jest takie jak napisałam wyżej… no to oczywiście masz rację.

Trzeba zacząć od swojego sposobu postrzegania tego co jest wokół. Tego jak na to reagujemy – czy obwiniamy wszystko możliwe, czy też może bierzemy się w garść i nie dajemy się negatywnym emocjom.

W języku angielskim przysłowie “nieszczęścia chodzą parami” brzmi – It never rains, it pours. Co dosłownie znaczy, że deszcz nigdy nie pada, a leje. Spotęgowanie negatywnych doznań, bo to przecież potrafimy najlepiej. Wszędzie wokół to widać. Same złe informacje docierają do nas zewsząd. A te dobre to pojedyncze przypadki. A gdybyśmy tylko chcieli, to moglibyśmy sytuacje odwrócić, prawda?

Zmiana słownika?

Na przykład co mówimy, gdy przydarzy się nam coś przykrego? Zazwyczaj zdania typu:
– Dlaczego spotkało to akurat mnie?
– Co ja takiego zrobiłam?!
– Co jeszcze złego może się zdarzyć?
– Znowu!!!???

A co mówimy, kiedy coś nam się uda, spotka nas coś naprawdę wspaniałego, czy po prostu z czegoś się bardzo uradujemy? Najczęściej: “udało się!” lub “no nareszcie…”, czy po prostu nic nie mówimy i najzwyczajniej w świecie cieszymy się w danej chwili. A potem…? Potem koniec. Powrót do rzeczywistości. W oczekiwaniu na gorsze? Czy może na realne?

Z optymistycznego uczynić realne

Przecież tak można. Kto mi zabroni? Dlaczego nie mogę myśleć, że dobre chwile też mogą zdarzać się częściej niż raz na “ruski rok”. Mogą częściej się zdarzać, oczywiście jeżeli weźmiemy sprawy w swoje ręce i doprowadzimy do tego by tak się działo. Zamiast lamentować nad ciężką dolą, wziąć się w garść i zrobić wszystko, aby właśnie do nas to szczęście przychodziło parami.

Bo jeżeli jest coś co chciałabym, aby się stało, co jest moim marzeniem, to do tego dążę. Natomiast, gdy nie robię nic innego tylko paranoicznie rozmyślam nad tym co stać się może, do tego to wizualizując – po prostu to przyciągam.

A nie lepiej przyciągać miłe i przyjemne i to o takich sytuacjach myśleć? I traktować to jak… wypowiadanie życzeń?

delicate

No więc, tak – szczęścia również chodzą parami. Tylko musimy tego chcieć. Bo czy sens ma siedzenie i narzekanie, że wszystko co złe to falami, a dobre to jak woda na pustyni – najczęściej fatamorgana? A jak zdarzy się jedna nieprzyjemna rzecz to już tylko czekać, bo kolejna czeka za rogiem by podciąć nam skrzydła…

Ja tam wolę myśleć, że za tym rogiem i za kolejnym czeka coś wspaniałego. Coś na co czekałam i czego pragnę już od dawna… Nawet jeżeli faktycznie zdarzy się coś złego, to moim zdaniem dużo łatwiej będzie to przeżyć i wyjść z tej sytuacji obronną ręką i z “twardszą pupą”. A to z kolei też jest chyba dobry aspekt, bo czegoś nas to uczy i sprawia, że stajemy się mądrzejsi i bardziej doświadczeni życiowo. A to bardzo wartościowe następstwa, nieprawdaż?

Dobranoc!

78c8dff1

Facebooktwitterpinterest

Written by 

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!