Wiecie co? Totalnie się zagubiłam. Mam wrażenie, że tak bardzo w twórczej czarnej dziurze jeszcze nie byłam. Ale skąd to się wzięło to nie mam pojęcia. Spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Każdy, dosłownie każdy temat, którym się chciałam z Wami podzielić, nie był wystarczająco dobry, by ujrzał światło dzienne. Szkiców mam już ponad 100. I czekają. Na co? Sama nie wiem. Też tak kiedyś mieliście? Znacie to uczucie? Kiedy każde przelane z głowy na papier słowo, nie odpowiada tak naprawdę niczemu. Ani trochę nie jest dobre, a już na pewno nie najlepsze. A każdy chce być najlepszy, prawda? Kiedyś miewałam podobne problemy, ale nigdy jeszcze nie miałam prawie miesięcznej przerwy w pisaniu postów. I powiem szczerze – trochę mi wstyd.

Może nie jestem najlepszą pisarką i może nie mam tak wspaniałych pomysłów na posty, jak ci najlepsi w blogosferze, ale lubię pisać. Myślałam, że grudzień też będzie miesiącem sprzyjającym mojej wenie, ale nic z tego. Dwa posty w miesiącu – to chyba nie świadczy o mnie zbyt dobrze. A już na pewno nie robi ze mnie dobrego blogera, którym chciałabym być.

Ale co jest w tym wszystkim najgorsze? Zastanawiam się, czy każdy bloger przechodzi przez ten etap. Etap porównywania się z innymi blogerami i tym co tworzą oni, a co ja. Powoli dochodzę do wniosku, że wcale nie powinnam czytać innych, skoro czasem źle to na mnie wpływa i nie robić tego dopóki nie uporządkuję mojego stosunku do blogowania. I do siebie samej. A co chciałabym uporządkować?

Na pewno myśl, że to co publikuję musi być najlepsze i musi chociaż dorównywać poziomem do blogerów, których czytam i lubię. Czasem, kiedy przeczytam czyjś genialny post, dobijam się tym, że ja nie potrafię takiego stworzyć. A jaki to ma sens? No właśnie. Żaden. Chciałabym pamiętać, że nie muszę nikomu nic udowadniać. Może dopiszę to do swoich postanowień noworocznych, bo na pewno muszę nad tym popracować.

Nie chcę również wieszać na sobie psów za to, że nieregularnie publikuję. Wybaczcie, ale nie przemawia do mnie narzucanie sobie terminów i konkretnych dat na wstawianie na bloga nowych postów. To na mnie źle wpływa i czuję się jakby ktoś nade mną stał z batem krzycząc “pisz tego posta, bo nie dostaniesz kolacji!”. Ja wiem, że wszędzie się pisze o regularnym pisaniu, częstym publikowaniu postów – najlepiej 3 razy w tygodniu – ale to naprawdę nie jest na moje nerwy. Nie chcę tak. Wolę pisać wtedy, kiedy “to” czuję. Dużo przyjemniej mi się wtedy i pisze i udostępnia coś co wiem, że nie zostało wymuszone, czy jakkolwiek na mnie narzucone.

Chcę też przestać się porównywać. Ani ja tego nie potrzebuję, ani osoba do której się porównuję – o ile się w ogóle o tym dowie. To mnie w żaden sposób nie uskrzydli, nie sprawi że będę czerpać przyjemność z pisania. Zrobi coś całkowicie odwrotnego. I już zrobiło. Porównywałam się cały czas i proszę, doprowadziłam aż do tego, że przestało mi to sprawiać radość. Nie pisałam prawie miesiąc. MIESIĄC. Więc ja się pytam, po co?

A wiecie jak się czuję teraz to pisząc?

Wspaniale.

I nie ważne, że nie wiem o czym będzie mój następny post i jak często będę publikować w nowym roku. Nie ważne jak często robią to inni. Ja chcę to robić po swojemu i nic nie będzie miało na to wpływu. Postanowione.

W roku 2016 będę pisać o czym chcę, jak często chcę i do kogo chcę. Czytać będą również ci co chcą. Wolna wola. Nic na siłę. Tak samo z mojej strony, jak i z Waszej. Bo nie ma nic gorszego jak zmuszanie się do czegoś, prawda? Ci co chcą – pozostaną, a mi będzie bardzo miło dla Was pisać i czytać komentarze, tych którzy chcą się dzielić ze mną swoimi przemyśleniami. A to miejsce będzie wartościowe. Tego właśnie życzę sobie i tym, którzy będą tu zaglądać – w końcu nikt nie lubi marnować swojego cennego czasu. 😉

Na razie to tyle. Jak pisałam – nie wiem kiedy będzie następny post, więc jeśli nic nie pojawi się do Nowego Roku – życzę Wam dużo siły i odwagi do tego, byście walczyli o swoje, nie dajcie się złudzeniu, że inni wiedzą co jest dla Was najlepsze. Nauczcie się słuchać siebie, a ten rok będzie piękniejszy od pozostałych. I pamiętajcie – zasługujecie na o wiele więcej niż się Wam wydaje!

A dla mnie, to dopiero początek… W końcu jest i nowy layout, więc to nie przelewki!

Buziak!

Facebooktwitterpinterest

Written by 

Lubię rozmyślać, dużo rozmyślać. I właśnie to tutaj robię - dzielę się z Wami tym, co wymyśliłam i co uważam za ważne. Nie znajdziecie tu taniej rozrywki i głupich obrazków, to nie mój styl. A więcej o nim dowiecie się pozostając ze mną na dłużej i z moimi słowami. Kawa jest bardzo wskazana!